Spacer…znacznie późniejszy niż zwykle, bo przed dwudziestą trzecią.
I już należało włożyć cieplejsze okrycie, więc trafiło wreszcie na biały,
motocyklowy kożuszek, mitenki w szwedzki wzór i oczywiście
moje ulubione…getry 😋.
Świat już pogrążył się w ciszy, przygaszone światła w oknach, błysk telewizorów.
A ja tam, na zewnątrz, wdycham noc. Wdzięczna za dzisiejszy dzień, pierwszy w nowej fryzurze, choć nie aż tak odmiennej, to jednak sprawiła mi radość. Ważne, aby dobrze się czuć ze sobą, naprawdę ważne, podstawa.
Spacer miał być ciut dłuższy, ale spacerując usłyszałam zdanie:
’Starych drzew się nie przesadza’.
Idę wolnym krokiem i kiwam do siebie głową…taak, prawda, nie przesadza się.
Ale po chwili mój Zadziorek, moja Dusza:
Realy, Anka! Co ty pieprzysz! A gdzie rozwój, gdzie eksplorowanie życia, gdzie ekspansja? To może od razu klapnij sobie w jesionkę!
I opierniczona od razu otrzeźwiałam. Rzeczywiście, dupa tam, jak to się nie przesadza? A co ja drzewo jestem, stworzona, aby w miejscu tkwić?
I tak serio, jak często bierzemy te niby ‚prawdy’ za nasze, tak bezrefleksyjnie, tak bez pytań. A ja jednak lubię pytać, unosić rękę w górę i mówić:
mam wątpliwość.
Mam wątpliwość, czy to moje, czy przyleciało ze starej bajki.
I zapytałam samą siebie, czy to moja prawda?
Nie. Ja nie chcę tak. I tu wcale nie mam na myśli miejsca, choć to najczęściej w tym kontekście pada ta tzw. prawda. Taki stary człowiek może i owszem, może nie chce inaczej, ale dlaczego nie chce? Przecież gdyby była radość w jego sercu, nie mógłby po prostu usiedzieć na miejscu. Niezależnie od wieku. Więc dlaczego tej radości nie ma? Albo przeżył już wszystko, co chciał albo nie ma już nadziei, że przeżyje jeszcze? Czy dlatego, że się poddał? Dla mnie radość Serca jest wciąż odnawialna, czasem zapada w krótka drzemkę, abym potem mogła poczuć, że nie zniknęła, że zawsze tam jest, w środku.
Myślę, że to nie chodzi o konkretne miejsce , ale o miejsce w nas, czy to we mnie w środku jest mój DOM. Gdziekolwiek bym nie poszła, jestem w domu, więc nie muszę trzymać się ani jednego miejsca, ani jednego środowiska, ani nawet kraju.
I choć na przykład z całą pewnością mogłabym zamieszkać w leśniczówce na odludziu z ukochanym, to i tak ekspansja musi być, nawet w miłości musi być zmiana (nawet w dobrym zmiana może być zawsze na jeszcze lepsze) z tą drugą duszą, musi być wzrost. Gdyby było jak w bajce…i żyli długo i szczęśliwie (ciekawe, że tak sprytnie bajki się na tym urywają), to według mnie to byłaby totalna ściema, gra, kontrola. A w kontroli nie płynie, a jak nie płynie, to jest śmierć.
Ach ta moja dusza już jest tak stara, że starsza nie będzie, a wciąż tylko figle i figle, i wciąż jej tego świata i Żyćka mało i mało. I ja nie chce inaczej, ja tak chcę do końca moich dni, aby oczy moje wciąż z tą samą ciekawością patrzyły na ten Tatki świat, odkrywały go więcej, szerzej, głębiej i codziennie od nowa.
I tyle już w tym życiu moim przeszłam, że ja wiem, że nigdy nie będę chciała inaczej.
Zbyt dobrze się znam i tego mojego Zadziora…kocham ❤

