Te płyty winylowe były ostatni raz odsłuchiwane przez mieszkańców Prypeci. Od czasu przymusowej ewakuacji w 1986 roku leżały i niszczały. Okazuje się jednak, że ponad trzy dekady nie zrobiły na nich wrażenia i – po oczyszczeniu – wciąż działają.

Oglądam…starocie…
lubię starocie, kurz i poplamione, pożółkłe kartki,
stare fotografie…
lubię dotykać, dotykać oczami i smakować palcami…
i wzrusza mnie ten dawny czas.
I nie, nie żałuję, że wtedy żyłam.
Wiem, są różne oblicza tamtych czasów.
Jednak mój ogródek…był bezpieczny,
był nasz, wspólny, czy dzisiaj jest lepiej,
ja tego nie czuję.

Ach te starocie, przyciągają serce…i tak, miałam taką fryzurę
włosy siiilnie postawione na lakier, golf z poduszkami na ramionach i ćwiekami,
i te perłowe szminki…ale siara 😛…ale taka swojska, mająca taki dziwny urok.
ale klipsów nigdy nie lubiłam 😉

Po prostu…moi ludzie,

aż miło popatrzeć.
Doświadczajmy, eksplorujmy, bo rozwój i świadomość jest po to,
aby piękniejsze Żyćko żyć każdego dnia.
Nie korzystam na co dzień?
To po co?
Aby tworzyć (w głowie) np. landrynkowy świat?