’Bycie tak pochłoniętym przez zdobywanie wiedzy,
że nie starcza już miejsca na mądrość’

Czy to nie znak dzisiejszych czasów?
To już w średniowieczu mieli lepiej,
bo przynajmniej patrzyli do środka,
a potem, nastał…renesans,
odrodziło się w człowieku tak wiele.

I ja mam iiiiik, na samą myśl robi mi się iiiik, ble
na samo wspomnienie mnie samej, dokładnie takiej samej.
Dziś, tylko serce, tylko jego mądrość ma dla mnie znaczenie,
tylko to mnie interesuje, tylko tam jest dom, tylko tam
moje miejsce.

W ciszy mojego serca słyszę wszystkie odpowiedzi,
a nawet pytać nie trzeba,
wszystko po prostu jest, takie proste, ciche i delikatne,
a zarazem totalnie oczywiste…słodkie wiedzenie.

O umysł miałby wiele do powiedzenia, tak wiele,
tak wiele wiedzy przecież zgromadził, ale ja go pytam wprost:

co ty wiesz?!

Zrozumiałam, że on inny nie będzie, to jego zadanie,
i to jest ok, to jego funkcja, do tego stworzony,
problemem było pozwolenie by zanadto się rozbudował,
jego sztywne, zwarte struktury, tunele i labirynty,
w które nas pcha.
I nasze zbytnie zaufanie mu.
A on jest tylko usłużnym sługą naszej całej Istoty,
rdzenia, który doświadcza, który staje obok, unosi się nad wszystkim
i widzi, naprawdę widzi, a nie patrzy przez wąskie światło lornetki.

Widzę dopiero wtedy, gdy z odrobiną 'wiedzy’ umysłu albo i bez niej,
często lepiej bez niej, eksploruję Życie, otwarta, aby naprawdę widzieć,
nie tylko patrzeć i reagować, bo wtedy wciąż jestem w labiryncie,
wcale nie ruszyłam we wszechświat.

Więc jestem uważna, choć najczęściej już po prostu czuję,
już po prostu wiem, z kim dzisiaj idę za rękę…czy z umysłem
i gubię się w labiryncie,
czy z sercem i Duszą moją…żyję…dzisiaj, właśnie w tej
obecnej chwili mojego istnienia.

fot.Internet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *