I miłość może być nieodwzajemniona, to dla mnie w porządku.
I tak mogę kochać, bo miłość jest we mnie i to nie ona mnie boli,
o nie, to nie ona, bo ona we mnie radością zawsze, ja to wiem.
Kocham jak umiem, bo jestem i chcę pozostać tylko sobą.

Potrafię oddzielić moją miłość od ego, już potrafię,
tak jak dawniej nie potrafiłam. 

To, co mnie boli we mnie, to ludzka ułomność.

A ja tak pragnę wymiany, wymiany tego co najpiękniejsze w nas,
tak jakby ciał już nie było, a tylko dusze, a tylko serca, bez masek i fałszu.
Nie wiem, może tu na tej ziemi nigdy tego nie doświadczę tak na dłużej, jak pragnę
i jak marzę każdego dnia. Jestem wdzięczna, że doświadczyłam, choć przez chwilę.

Gdy nie jestem w sercu tej drugiej duszy
i jego melodia po prostu nie może dla mnie grać,
to w porządku, odchodzę bez wyrzutów i żalu,
bo tak naprawdę o co miałabym mieć żal?

Gdy nie ma wymiany, dźwięki dzwoneczków zamilkną,
i nie oszukuję siebie, że będzie inaczej, bo nie może być,
bo one dzwonić mogą do końca mych dni, ja to wiem,
ale gdy istnieje rezonans i gdy to rozkoszne budowanie trwa…
każdego dnia.
Struny gitary tylko brzęczą, gdy nie ma rezonansowego pudła,
nie będzie melodii, gdy nie ma wszystkich elementów.
To takie proste.
Boli tylko NIEZGODA, że gitara nie chce grać,
gdy na stole mamy położone tylko struny, a nie mamy całości.

A moje Serce…ma…cuda.
I miałoby jeszcze większe…gdy jesteś…
dla mnie i dla siebie…w nas.
I to jest piękne.

fot.facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *