Obudziłam się dzisiaj tak jakby inaczej, tak jakby nocą,
gdy spałam, nastąpiło uwolnienie, transformacja świadomości.
Patrzę na świat i widzę go inaczej.
Myślę o miłości, o ludziach, czuję ich wszechświaty.
W sercu mam jakiś ból, ból bycia nierozumianą,
niewidzianą naprawdę. I ja wiem, że ja też nie widzę innych naprawdę.
Ale staram się, staram się poczuć inne wszechświaty, rozumieć, widzieć w nich ten Wszechświat, który jest taki jak mój.
Taki jak mój, czyli o podobnym rezonansie, blue princie.
Bo wiem, że tylko wtedy jest przepływ i wymiana.
On może być tylko podobny, zbliżony do mojego,
ale to dobrze, to pięknie, bo przecież pragnę odkrywać,
pragnę w tej mojej jedynej – tej dla mnie duszy,
codziennie znajdować…kolejne bryłki złota.
A On, aby te bryłki znajdował we mnie.
I gdy to wszystko jest i jest rezonans, to to jest dla mnie miłość,
gdy moje oczy błyszczą z radością i ciekawością, gdy serce radosne,
poruszone, wdzięczne, wdzięczne za tę możliwość.
Za ten dar pozwolenia dla mnie, zaproszenia z czystym i ufnym sercem,
abym go eksplorowała, mogła poznawać codziennie i podziwiać.
A ja pragnę być dla niego…tym samym. Nie dlatego że nie wiem kim jestem albo on nie wie kim jest, a dlatego, że to daje radość memu sercu, gdy mam zaproszenie:
poznawaj mnie, pragnę dzielić się sobą z tobą.
Gdy dusze ze sobą tańczą, serce przy sercu, i wszystko płynie,
świat jest jeszcze piękniejszy i mój dzień jest piękniejszy i radosny.
I tylko tak chcę żyć.

