Tak, lubię tę myśl, że to, że ja, jak również inni,
wzrastamy w świadomości, wchodząc na kolejne poziomy w sobie,
każdy z nas, o ile nie siedzi tylko przed tv i nie pogryza czipsów jak truteń, dokładamy każdy od siebie, cegiełki w ewolucji.
Bo gdy tak spojrzę na moich rodziców, choć mamy już nie ma 🌹,
czy w ogóle na ich pokolenie, jak oni nie mieli szansy,
to pokolenie wychowane przez straumatyzowanych wojną ich rodziców, którzy nie mieli tych przysłowiowych kapacitetów, bo nie mogli ich mieć, a jak my mamy dzisiaj, to jest mi tak przykro.
Dzisiaj każdy sam może siebie uratować, a przez to i własne dzieci ochronić, ułatwić im życie, dać na start wiarę w siebie, swoje możliwości, tworzyć piękniejsze, prawdziwsze relacje, etc.
Mamy narzędzia, ale mamy przede wszystkim wiedzę, świadomość
i łatwiejszy dostęp do informacji.
I nie, nie chcę ratować świata, bo wiem, że świat będzie uratowany,
gdy uratuję samą siebie ja i każdy zrobi to samo dla siebie w swoim wnętrzu.
Według mnie nie ma innej drogi, bo świat po prostu jest. I jest dobry,
takim stworzył go Bóg, a my z nim ramię w ramię robimy codziennie to samo, każdy w sobie.
I tak myślę, że gdy każdemu z nas wzrasta świadomość tego kim jesteśmy i po co tu jesteśmy, to wzrasta wszystko. I gdy będzie nas takich coraz więcej, to ogólna wibracja świata się podniesie, musi się podnieść, i skorzystają na tym wszyscy i przyszłe pokolenia jeszcze bardziej.
Przecież różnica to zaledwie pięćdziesiąt lat pomiędzy możliwościami
pokolenia moich rodziców, a moim, a jaki to skok, jaka różnica w świadomości.
Nawet to moje pozbycie się nałogu, zrozumienie, że to nigdy nie było
do niczego potrzebne, zaś potrzebne było tylko pozwolenie na poczucie tego, co się wydarzało, żeby zrozumieć, wzrosnąć w świadomości przez jakieś wydarzenie jest taką właśnie cegiełką, którą ja dokładam, do rozwoju, do wzrostu. I jeżeli ja mogę się uwolnić, to mogą i inni, a jeżeli inni mogą, to mogę i ja.
I tak z wieloma innymi rzeczami i obszarami naszej Drogi.
Ktoś powie, to żeś i zrobiła wyczyn. Ale to, że moja świadomość w pewnych obszarach Żyćka wzrosła dzięki temu, to wiem tylko ja…i Wszechświat 😋
Bardzo lubię tę myśl.
Uważam, że ważne są właśnie te nasze codzienne rzeczy, te nasze pasje, czynności powtarzane, ale z sercem i uwagą, z czystą intencją, właśnie nie co, ale jak to robię, a gdy intencja jest wewnętrzna (dla mnie), to już dobrze, a gdy jest wewnętrzna i zewnętrzna (również przynosi dobro innym), o to paaaanie, to już się wtedy tak dzieje, że ho ho. I wszystko nam sprzyja. Tak więc róbmy to, co nam sprawia radość w sercu, piszmy piękne wiersze dla siebie i innych, malujmy kolorowe obrazy dla siebie i innych, strugajmy drewniane zabawki ku radości swojej i dzieci, piszmy sobie taki jak mój osobisty blog, co miał być o biżuterii, a jest o czym innym.
