Kochasz…bo

I miałam sen, naprawdę jeden z niewielu,
a taki cudowny, w którym objąłeś mnie stając za moimi plecami, 

Jak w moich najstarszych i najskrytszych
marzeniach…o mężczyźnie

I wreszcie przestało być mi zimno

I wreszcie mogłam zdjąć te ciepłe skarpety
i schować na dno szafy dodatkowy kocyk

I wreszcie otrzymałam to,
czym musiałam sama najpierw stać się dla siebie
…ciepłem…i bezpieczeństwem,
które płynie z serca, które znika wszystkie obawy, wątpliwości i starania,
tym które jest „po prostu”, a nie „bo”. 

Gdy umiesz wyliczyć wszystkie „bo”, możesz być pewien,
że każde z nich kiedyś upomni się o swoją zapłatę. 

Każde „bo” jest jak kredyt w parabanku.

fot.internet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *