najczęściej czuję smutek,
gdy pomyślę o wszystkich zranieniach,
które spowodowałeś,

tak nonszalancko,
tak mimochodem jakby,
tak jakby mi się należało…
nie wiem, może się należało, za to, że cię pokochałam…
może za to właśnie mi się należało?

A czasem ciepły i otulający zapach perfum Black Perfecto
niesie inne wspomnienie, właśnie teraz,
właśnie gdy czuć już pierwsze rześkie powiewy wiatru,
gdy cichutko już z oddali nawołuje jesień…idę, już za chwilę, już lada moment.
I z radością tych zapachowych nut i czuciu chłodniejszego powiewu wiatru na skórze,
na szyi, na odkrytych jeszcze ramionach…przypływa melodia nas,
naszych wspólnych, pięknych chwil, i może nie było ich wiele,
ale dla mnie są cenne…tej miłości tak radosnej, naturalnej jak…oddech,
a jednocześnie tak zaprzepaszczonej…zaprzedanej za iluzje

samo…ochrony,
samo…wystarczalności,
samo…miłości…

samo…tności…

fot.facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *