Zjadłabym, mamo, tego twojego kurczaczka zapiekanego z majerankiem, w tej twojej starej, czterdziestoletniej brytfance.
Popatrzyłabym na twoją rozjaśnioną w uśmiechu twarz,
jak wtedy, gdy zostało wybaczone to, co było do wybaczenia.
Jestem spokojna. Jestem w zgodzie. I to mnie raduje, że dostałyśmy tę szansę, że sobie na nią pozwoliłyśmy.
Nie smucę się już, bo jakże bym mogła, gdy ty już tam w pełni doświadczasz tej miłości Boga, która i we mnie jest,
a za którą i tak cały czas tęsknię. Jakże mogłabym. Ja się raduję z Tobą, moje serce rośnie za każdym razem, gdy o tym pomyślę.
I wiem, że wkrótce dostaniesz kolejną szansę, by tym razem wybrać inaczej dla siebie. Wybierz inaczej, mamo.
Ja gdy dostanę kolejną szansę, wybiorę jeszcze lepiej, wybiorę od razu…miłość.
Wspominam…ten dzień matki, gdy miałam osiem lat.
Czekałam na Ciebie w szkolnej klasie, obawiając się, że nie zdążysz.
Ale zdążyłaś, i gdy stanęłaś w drzwiach, Twoje piękno wszystkim zaparło dech w piersiach. I usłyszałam i zapamiętałam słowa koleżanek: ale mama Ani jest piękna. A ja byłam dumna, a potem razem wracałyśmy za rękę. Ten jeden raz. Tylko jeden raz pamiętam. Ale był.
🌹

fot.Internet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *