Żyj pełnią Życia…

27.05.2025
I przyszła inspiracja…więc pobiegłam do notatnika
zapisać to, co płynie.
Otworzyłam telefon, na wyświetlaczu 22:22, uśmiechnęłam się.
Zrobiłam medytację dołączoną do książki,
obie przeleżały nietykane ponownie od trzech lat.
Bardzo ciekawe, że tak długo się przed nią opierałam.
Zrobiłam ją ponownie po tych latach.
I było tam wiele o lękach przed życiem i uwalnianie ich,
puszczanie, pozwalanie sobie na to, co najlepsze.
A zaraz po niej przyszło pytanie: co to znaczy Boże, żyć pełnią życia?
Co to znaczy…dla mnie…Tatku? Pokaż mi proszę.
No i teraz będzie mi pokazywał, jak zawsze…
więc jestem otwarta na przyjęcie.

Toteż wiem, że ten wpis będzie pisany na raty.
Wiadomo, że jeżeli żyję w ograniczeniach, że w nie wierzę,
że pozwalam im istnieć w mojej rzeczywistości, to oczywiste jest,
że to jest kwestia mojego wyboru.
Więc robię corect i wybieram inaczej.
To zawsze jest kwestia tego że nie widzimy, że nie spojrzeliśmy w tę stronę,
nie rzuciliśmy światła, aby zobaczyć cały absurd tego, w co wierzymy.
A wierzymy w naprawdę głupie rzeczy na nasz własny temat i świata.
Bo się…nauczyliśmy…bo jak te gąbeczki wchłonęliśmy bezrefleksyjnie,
najpierw w dzieciństwie, potem w okresie socjalizacji,
bo trzeba było niby odnaleźć się w stadzie. Ta socjalizacja nie ma końca,
a właściwie indoktrynacja jak dla mnie, bo telewizja, social media,
znajomi, sąsiedzi, etc.
Trzeba naprawdę mocnego maindsetu i już trochę startych zębów na tym Życku,
żeby się odkręcić…i nie dać się wkręcić ponownie.

Dziś wiem, że gdy ja sięgnęłam ponownie…
Ty właśnie…odeszłaś, mamo.
🌹

Żyję, Eluniu, każdego dnia głębiej, na ile się poszerzę. Dziękuję za nasz wspólny czas i za nasze Serca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *