Ręka w ogniu

Ile razy można wkładać rękę w ogień i przekonywać siebie, że nie parzy? Trzymać dłużej lub krócej i przekonywać ciało, że wcale nie boli albo, co gorsza, że da się wytrzymać? I zastanawiam się, po co to kiedykolwiek robiłam – wszyscy robimy. I widzę, jak to się kupy nie trzyma. Widzę – jak na dłoni …

Myślę o Bogu i o tym, jak ludzie nadali mu i nadają cechy brzydkiego, ludzkiego egolca. Że niby osądza, karze, odbiera, nie słucha, podstawia nogę, bo taki wredny. A już na pewno nie kocha. Problem polega na tym, że egolec to nie Serce. On w sumie gówno wie i ma do powiedzenia. Zapytaj egolca (który …

Sierpniowy poranek, trochę pochmurny, trochę rześki. Obudziłam się dzisiaj wreszcie trochę nieśpiesznie, trochę leniwie. Pozwoliłam sobie wstać wcześniej, mimo urlopu. Myślę o tym pośpiechu, o czasie. Kawa się parzy, zanim ją posłodzę, wdycham powietrze siedząc na balkonie. Słyszę, jak piętro niżej włączają się sąsiadom alarmy budzików, i myślę o tym, jak nas wytresowano, jak wtłoczono …

Złota nić

I wymieniłam się dobrem, kupiłam danie z dostawą, bo gotować nie miałam już siły po pracy, a przecież tak lubię. Danie zwykle bardzo smaczne, tym razem rozczarowało: zbyt mało warzyw, zbyt pikantne, aż zagłuszyło cały smak. I myślę uj, jednak pieniądze nie stracone, bo wymieniłam się i wróci do mnie zwielokrotnione. Ale, po posiłku pozostała …