Złota nić

I wymieniłam się dobrem, kupiłam danie z dostawą, bo gotować nie miałam już siły po pracy, a przecież tak lubię. Danie zwykle bardzo smaczne, tym razem rozczarowało: zbyt mało warzyw, zbyt pikantne, aż zagłuszyło cały smak. I myślę uj, jednak pieniądze nie stracone, bo wymieniłam się i wróci do mnie zwielokrotnione.

Ale, po posiłku pozostała niemiła niespodzianka, która utkwiła pomiędzy i za nic nie zamierzała się ruszyć. Próbuję, siłuję się, dziąsło krwawi. I myślę: a na uj ty tam tkwisz, co chcesz mi powiedzieć? A tak – zmienić po 15 latach dentystę, bo pomimo innych cnót, plomby robi fatalnie. I mówię: tak, tak, przecież wiem – zmiana, i nawet nowy gabinet wybrałam. Ale to dalej tkwi. Dobra, mówię, miałam się zdrzemnąć, ale wstanę, ale pójdę po tę cholerną nić dentystyczną. Uzbrojona w całe 15 zł w monecie, myślę rozluźniona, że to przecież aż nadto i choć na colę nie zostanie, to jakaś reszta na pewno będzie. I wchodzę do apteki, klimatyzacja buchnęła chłodem, aptekarka znudzona surfuje po necie, nie po fali 🌊 oceanu, o nie, by się chciało kurde…

Dzierżę w ręku mój nowiutki portfel o barwie czakry korony, prosto z Włoch od Liu Jo 😋, ciężki od tych piętnastu złotych i na luzie proszę o nić dentystyczną. Pani wraca i prosi o 17,99 jakby nigdy nic. Nie od razu to do mnie dociera… „Ile?!” – pytam. „To chyba ze złota ta nić”. I tak zapłaciłam… plastikiem. Już w drodze powrotnej poczułam wolność, choć dentysty już nic nie obroni, i pomyślałam, że to najprawdziwsza prawda, bo my płacimy jak za złoto, bo to jest złoto, nasza energia, moja i twoja. Siedzimy w pracach, choć wolelibyśmy po prostu żyć, po prostu robić to, co lubimy i kiedy lubimy, można na przykład surfować po oceanie, patrzeć na słońce, zbierać muszle, robić naszyjniki, śmiać się lub kochać. Bo dlaczego nie?? Bo kto to nam wmówił, że się tak nie da? Gdyby istniała prosta wymiana, wszystko byłoby tańsze, bo bez mnogości cwanych pośredników-nierobów. I każdy mógłby robić to, co lubi, potrafi… i po prostu się wymieniać. Życie prostsze, gadżety dla ego zminimalizowane, za to więcej czasu w energii pasji i radości tworzenia, tego, co naprawdę kochamy. Obecny system to tylko iluzja, bo wszyscy się na to godzą. I płacimy naszą złotą energią życiową za zwykłą nić dentystyczną, która kosztuje po zbóju. I pozwalamy łupić portfele staruszków, którzy ostatnie pieniądze wydają nie tylko na leki, ale do leków obowiązkowo… suplementy. Bo reklama działa. I oni nie uwierzyliby już, że mogą inaczej, że z większości chorób każdy może się sam uleczyć. I że przyczyną ich chorób jest właśnie to, że w przeważającej części życia nie żyli, jak pragnęli, jak mówiło serce i dusza, a słuchali tylko umysłu i lęków przed przyszłością, że się nie da, że zabraknie. 

I siedzę sobie teraz na balkonie, patrzę na drzewa i myślę, i czuję, że ja już wiem, że Życie na mnie nie poczeka, że nie żadne jutro, za rok, czy kiedyś tam. Nie. Właśnie dzisiaj, właśnie teraz. Żyję, oddycham, wybieram, jak chcę, inaczej. I już na tyle, na ile dzisiaj mogę, żyję, decyduję JAK, bo życie na mnie nie poczeka,
i ono nie lubi maruderów.
😉

Jak mówi Pismo: bądź albo gorący, albo zimny, letnich chciałbym wypluć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *