Jesień idzie, mamo. Ciebie już nie ma z nami.
Masz już najpiękniejszy pomnik i kupimy Ci najpiękniejsze jesienne kwiaty.
Usiądę na tej kamiennej ławeczce i popatrzę na Twoją fotografię…
tę z lat twej młodości, gdzie jesteś piękna, z cudownymi długimi,
czarnymi włosami, uśmiechniętymi oczami i…pełna wiary…w Życie.
Uśmiechasz się na niej tak samo jak później, w tych twoich lepszych latach,
tylko chwilach niestety, lepszych momentach twej Drogi.
Pragnę już pamiętać tylko ten uśmiech, zapomnieć całe zło,
które się działo między nami. Popatrzeć w ciszy na ciebie,
z otwartym sercem…wreszcie wybaczyć do końca
Tobie…i samej sobie. 

Powtórzyć raz jeszcze to, co wtedy,
gdy kładłam białą różę pożegnania na twe dębowe posłanie.
Te słowa…dla Ciebie i dla mnie, dla Ciebie, abyś spała w spokoju,
dla mnie, abym poszła dalej…w pokoju w sercu.
Bo ja mam jeszcze dalszą drogę przed sobą, mamo.
Bo ja wybrałam. Wybrałam drogę serca i miłości,
i wiem, że mam tu na tym świecie jeszcze coś do zrobienia,
coś do odkrycia, obdarzenia i przyjęcia.

Ale będę przychodzić, mamo, bo niezależnie od dawnych dni,
ja wciąż wierzę w miłość, wierzę w człowieka. 

I w Ciebie też wierzyłam.
🌹

fot.internet