Sprzątam mój dom…i tak układam w nim i tak go kocham.
I spojrzałam na perfumy stojące na toaletce, zdjęłam korek,
i w pierwszym odruchu…nie…za wiele wspomnień…ale po chwili…
tak…właśnie te, bo czemu nie…przecież przełamuję wszystkie moje lęki…
przecież leczę wszystkie moje rany…niech będzie i ta.
Przecież wiem…kim jestem.
Black Perfecto Guerlain…zapach radości, pierwszego spotkania,
radości odkrywania Twego blue printu, radości uczucia i nadziei,
że wreszcie spotkałam mężczyznę, którego mogę i chcę podziwiać,
nauczyć się czegoś, poszerzyć, ekspandować w miłości…
Zapach…pierwszego dotyku…zapach otwierającego się serca,
prawdziwie przyjmującej yoni, zapach zachwytu w oczach…
Zapach…
jest on taki ciepły, otulający…wiśnia i skóra…
najsilniejsze nuty…naprawdę idealne…

