Gdy odpuszczam wszystko…och, och, co też się stanie,
co to będzie…głucho wszędzie, ciemno wszędzie!
Tak sobie jestem z tematem odpuszczania wszystkiego
i tak mi się uśmiechnęło 😀. Bo to oczywiście umysł szlocha,
trwoży się i włosy z głowy rwie. Jak to tak…wszystko?
Anka! Tak wszystko? Jak to? Tak to. 😁
Dusza…dusza na słowa ODPUSZCZAM WSZYSTKO,
aż się rozpromieniła, pojaśniała, uradowała, POCZUŁAM to wyraźnie
…ale…tylko na ułamek sekundy, w takim przebłysku, kąpała się w rozkoszy,
bo ona taka jest, żyje w chwili teraźniejszej, kocha się z chwilą obecną.
Dlaczego tylko chwilę poczułam?
Bo zaraz na scenę pcha się stary kontroler Umysł,
i oczywiście nie mam pretensji, bo sama mu te uprawnienia nadałam,
każdy z nas swojemu nadał. Umysł ma tysiące programów, zadań,
odpala różne dyskietki (tak, tak dyskietki), bo większość to baaardzo stare programy i nawet nie pamiętamy, w którym sklepie zakupione, może na pchlim targu?).
Ja jednak w swej świadomości utylizuję stare programy,
bo już nawet aktualizacje do nich nic nie dają.
Jak dobrze jest zrobić reset komputera, tak czyściutko,
tak pachnie przestrzenią, ekspansją, tak jasno i klarownie się robi…gdy odpuszczę wszystko. Tak dłonie wolne, niczego nie trzymają…
i mogę sobie z lekkością klikać po klawiaturze…i napisać, czyli WYBRAĆ…
na nowo, NOWE i lepsze dla mnie. I nie słucham szlochania i lamentów umysłu.
Spoko loko – mówię, zaraz Anusia wgra ci nowy program i będziesz miał, co robić. Tak, bo to zawsze byłam ja, zawsze ja instalowałam programy, co prawda często ja sama na nieświadomce albo też ktoś nam instalował (tzw. 🦠 wirusy).
Mamy na szczęście świadomość, a w niej takiego Nortona, czy Kasperskiego…i on robi porządek.
Niemniej warto zrobić w pewnym momencie po prostu format.
P.S. taki jest stan Ducha, gdy odpuścisz…wszystko 😁. Bajka.
Poeksploruję, co to będzie…może jasno wszędzie, śpiewnie wszędzie.

