Idę do taty, bo obiecałam.
Rano czas dla siebie, nagrywki, kawa, refleksje o Żyćku.
Jestem, po prostu jestem.
Pogoda idealna, bo słoneczko z lekkim wiatrem.
Zakładam moje ulubione białe tenisówki i różową sukienkę w kwiatki,
układam włosy i myślę sobie, podobacie mi się, takie półdługie, polubiłam was i wcale już nie jestem pewna, czy chce zapuszczać długie.
A jak słoneczko chwyta teraz moje ramiona ☺️.
Powolny spacerek, wiatr bawi się moimi lokami, przechodnie,
inni spacerujący, dzieci na rowerach, po lewej grupa mężczyzn zadowolonych ze swego towarzystwa, ich rozmowy cichną…i dzień dobry piękna i ślą uśmiechy,
i to jest miłe…po prostu zwykły dzień, zwykli przechodnie, zwykła ja.
I nie zawsze są dni, gdzie pogoda we mnie, ale rozumiem,
że tak też jest w porządku, bo najważniejsze to być w harmonii ze sobą,
z tym co niesie zwykły dzień, bo gdzie bym nie poszła…
zawsze zabieram siebie ze sobą.

