I taki dzień jak co dzień, a jednak małe cuda muszą być. Gotuję fasolkę dla taty, bo lubi. I mówię, dam radę, choć kuchenki jeszcze nie mam, to wszak mam elektryczną, którą dostałam od mojego Niekochanego 😊☀. I fasolka już gotowa, tylko przykrywki brak do transportu. Coś mi świta, że może być na balkonie. Szperam i …

I miałam sen…armagedon jakiś, siła destrukcyjna niszczyła, porywała wszystko. Tory i pociągi w tle – jakby ścieżki, wybory. Staliśmy we czworo pośród tego huraganu, niszczycielskiej siły. Ale nietykani jej ręką stojący pewnie.  I w tym wszystkim oto Ja, Anusia, patrzę i mówię do reszty: nie damy się, przetrwamy…kurwa! jak już umrzeć, to od palenia papierosów 😛😁😁😁

Zjadający towarzysze

Wciąż zadziwia mnie (choć właściwie to nie wiem czemu, bo to oczywista oczywistość 😁), jak te same prawdy są spisywane w różnych wiekach, starych księgach, systemach filozoficznych, Biblii, wiedzach, technikach, zasadach. I w tych nowych czasach również, dzisiejszych to się dzieje – w fizyce kwantowej na przykład obecnie, a jakieś dwadzieścia lat temu w badaniach …

Jak w taki dzień deszczowy ☔️…

Ano tak.Pięcioletni Miłoszek, którego główka ledwo wystaje nad stoliczkiem. I powtarzamy zdania z głoską l.„Ola lubi placki z cebulką”.– A Ty lubisz, Miłoszku? Nieee, ble.– A ja ci się przyznam, że lubię, z grubo krojoną cebulką, chrupiące, smażone w głębokim tłuszczu, z cukrem albo sosem czosnkowym – opowiadam, bo się rozmarzyłam.– Kurwa!– Miłoszku, ale brzydko …