Rodzina Dusz

Ja się pogodziłam, że ci z którymi przyszło mi doświadczać od urodzenia,ci co mają być najbliżsi, najbezpieczniejsi, bo przecież ja z nich,niekoniecznie są tymi najłatwiejszymi i tymi najbardziej kochającymi.Cóż, życie.I nie muszę w sobie wybierać żalu i pretensji.Mogę wybaczyć, by nie nosić w sobie, nie szkodzić sobie, bo rozumiem też ich.Bo rozumiem, że też ich …

Deszcz, mamo. A Ty tam sama. Choć wiem, że przecież nie tu. Tak cicho poprosiłaś…ale wiedz, że dla Ciebie byłam. Ten nasz wspólny, piękny czas…sprzed roku. Choć Ty nie powiedziałaś, że też kochasz. To nic. Ja i tak wiedziałam…kochałaś jak umiałaś. Twój uśmiech, rozjaśniona twarz, tak, wiedziałaś, że Ci wybaczyłam. Tak cicho odeszłaś, z nikim …

Nie czekałam na twoje wiersze na Facebooku, czekałam na Ciebie, Niekochany, w tu i teraz. Ale na próżno. W teraz i tu tylko bywałeś moja Niemiłości.Za mało, za krótko, na chwilę, a ja potrzebowałam Ciebie z sercem dla nas, z sercem zranionym, niewierzącym nawet, ale wciąż obecnym. Bo rozkoszą jest obecność.I wczoraj wreszcie byłeś, wreszcie …

Musiałam, po prostu musiałam, bo ciało mnie poprowadziło, bo piosenka sama wskoczyła, nie szukałam ani jej, ani tańca.Bóg wie lepiej, nie jest małostkowy i w dupie ma co wypada. Wiem, ludzie powiedzą, ta wariatka tańczy w żałobie. I ja też mam to w dupie…jak Tatko we mnie, który porusza mym ciałem…który Życiem we mnie jest.I …

Jestem taka zmęczona. Ale życie toczy się dalej, włosy potrzebują fryzjera, paznokcie lakieru, sukienka żelazka. Idę, mamo, bo Ty mnie nauczyłaś, nie ma usprawiedliwienia dla zaniedbania, dla folgowania sobie, dla łatwego odpuszczania. Otaczający mnie świat potrzebuje piękna i nic nie zawinił, że mi się wydarzyło.I nie, nie jest łatwo, ale nie ma usprawiedliwienia.Dziękuję mamo za …

Kwitną me ulubione kwiaty, kochany, piwonie i irysy. Trochę mi smutno, bo kolejne lato, a Ty mi ich nie przyniosłeś, nie zerwałeś z ogrodu. Tak jak Ty pragnę…i porzucam smutek i udrękę, pragnę włożyć letnią sukienkę…poczuć wiatr we włosach, gdy idziemy razem za rękę… Nie chcę widzieć tych wszystkich głodnych męskich spojrzeń, pragnę wiedzieć, że …

Jak ten kangurek schowany w kieszonce Tatusia Boga skaczę kwantowo. Podtrzymywana Jego miłością, radosną i czystą, wciąż głębiej i głębiej w miłości…poszerzam się. I ta miłość w naszym ludzkim rozumieniu mogłaby się czasem wydawać przeciwieństwem. Rozpacz, smutek, wkurw, nieufność…a wszystko jest właśnie nią w przebraniu, jest drogą do jeszcze większej ekspansji…mojego serca. Jak ten kangurek…bezpieczna, …