Zanim pójdę w nową tożsamość…

Zanim pójdę w nową tożsamość, zanim wejdę w nią już obiema nogami…zanim przywitam ją z uśmiechem i radością w sercu… Najpierw…pożegnam, utulę i ucałuję tę, która odchodzi, która służyła mi jak potrafiła najlepiej. Służyła jak ufała, że jest dla mnie najkorzystniej, w zgodzie z myślą i sercem…zawsze w zgodzie ze sobą, choć nieraz musiała iść …

Miłość moja…

Miłość moja dla wybranej Duszy…jest taką iskrą, która się wyodrębnia z pola mojego Serca.I istnieje sobie indywidualnie,a jednocześnie jest połączona z całym moim Sercem. Jest cudownym potencjałem… bo karmiona przeze mnie i tę wybraną Duszę…rośnie, potężnieje…staje się coraz większa, ekspansywna, pełna mocy. A co się dzieje, gdy nie mogę już jej karmić?Gdy jej już nie …

Pozamykać drzwi…

Tak naprawdę nie doceniałam tego procesu. Robiłam to tak od niechcenia…zostawiając sobie jeszcze jakąś małą, maleńką furtkę…ja sama…albo ktoś ją sobie zostawiał wkładając subtelnie stopę między drzwi…tak, aby zupełnie się nie zatrzasnęły, a ja udawałam, że w sumie tego nie widzę. A to przecież też jest zgoda. Gdy coś już mi nie służy…gdy chcę pójśćw …

Jaka jest różnica?

Gdy kocham z ego, z własnego umysłu, który tak łatwo było temu światu programować, poprzez filmy, książki, piosenki…wreszcie poprzez wszystkich ludzi dokoła, którzy potwierdzali, że tak, tędy droga, tędy się idzie, tak się idzie…wszyscy cierpiący z miłości, usychający z tęsknoty…i myślący, tak, mam to, kocham…oooch…kocham, bo cierpię, bo zazdroszczę, bo mam mętlik w głowie, bo …

Oddycham…tak spokojnie…czuję serce moje, widzę je, pozwalam mu…być sobą…już go nie oceniam, nie nakazuję, co ma w nim być…kto ma w nim być…nie pozwalam ego wtrącać się do tej przestrzeni, ale też nie wyganiam…pozwalam ego…uczyć się…mądrości mojego serca. Jestem…w moim sercu…oddycham lasem, łąką, szemrzącym potokiem, potęgą gór, radością wiosennego deszczu, powiewem ciepłego wiatru…zaledwie jego muśnięciem… …

Zaniosłam skargę…do najwyższej Instancji…

Gdy nie mogę zgodzić się na coś, co w moim życiu nie pozwala mi…utrudnia…blokuje dostęp do miłości w moim sercu,  a jednocześnie dławi, bo stoi ością w gardle, niepokoi…gdy przez wiele dni nie potrafię tego nazwać… A jednocześnie, gdy już potrafię i nazwę, ale nie mam możliwości wyrazić tego do osoby, która powinna to usłyszeć… …